W domu

… w czasach zarazy

Najważniejsze wydarzenia
  • Knowledge is power
  • The Future Of Possible
  • Hibs and Ross County fans on final
  • Tip of the day: That man again
  • Hibs and Ross County fans on final
  • Spieth in danger of missing cut

“Miłość w czasach zarazy” to powieść Gabriela Marqueza, jedna z ulubionych książek mojej żony. To także doskonały tytuł, który idealnie pasuje do naszych czasów.

Szczerze mówiąc miałem nie odnosić się do tego całego zamieszania z koronawirusem, bo wszyscy o tym piszą, wszyscy straszą…Rzygać się chce tym wszystkim.

Postanowiłem jednak zabrać głos, ale postaram się napisać o czymś, o czym dużo się nie pisze i nie mówi. 

Rodzina w ciężkich czasach, czyli jaką lekcję możemy z tego wyciągnąć. 

Lekcja 1. Czas dla rodziny

Mam to szczęście, że moja praca pozwala mi na przebywanie z dziećmi. Muszę tylko sobie ją odpowiednio zaplanować i wszystko jestem w stanie osiągnąć.

Kiedy dowiedzieliśmy się, że przedszkole moich synów będzie zamknięte to ucieszyliśmy się przeogromnie. To oznacza – dodatkowy czas dla nas.

Szybki plan tygodnia, przeorganizowanie pewnych spraw i możemy działać. W ruch poszły planszówki, dron i robot. Do tego dużo książek i kartek na rysunki Stasia.

Tato! Mam cię na oku 😉

Mamy mnóstwo czasu dla siebie, na wspólne zabawy i edukację. Fajnie jest zaobserwować coś, czego na co dzień nie zauważamy, czyli jak te chłopaki rosną.

Rozmowy z Kubą są z miesiąca na miesiąc coraz poważniejsze, a Stasiek robi się coraz śmieszniejszy, a talent rysunkowy ma na pewno nie po tacie 😉 Już teraz wpadam przez niego w kompleksy.

Ania co prawda wraca zmęczona z pracy, ale staramy się tak zaplanować czas, żeby dać jej chwilę odpocząć, a później i ją włączyć do wspólnej zabawy.  To zawsze się udaje, bo Ania jest wspaniałą matką. SWEET <3

Lekcja 2. Szacunek do ludzi, zwierząt

Nadeszły czasy w których znowu zaczęliśmy zwracać uwagę na ludzi dookoła. Ważne jest dla nas kogo mijamy. Nie wierzysz? Wystarczy, że zakaszlesz i wszyscy się tobą zainteresują.

Do tej pory mijaliśmy się bez żadnych emocji. Można było odnieść wrażenie, że żyjemy na tej samej planecie, ale w różnych światach.

Powstają różne fora, akcje społeczne, gdzie ludzie pomagają sobie w tym trudnym czasie, robią zakupy dla sąsiadów, uczą za darmo języka obcego przez Internet. Jest pięknie.

Miłość do zwierząt. Odkrywamy ją na nowo

Zaczynamy odkrywać na nowo magię zwierząt. Spędzamy więcej czasu w domu, więc tulimy je i tarmosimy jak nigdy dotąd. To ma dla nas duże znaczenie, także terapeutyczne. Zabawy z psem czy kotem uspokajają.

Niestety w tym całym pięknie trafiają się także słabsze jednostki. Sytuacja z dzisiaj – stacja paliw. Wprowadzono zasadę, że jednocześnie wewnątrz stacji mogą przebywać 3 osoby.

No więc już trafił się ten co “szlachta nie pracuje” i z ułańskim okrzykiem mija wszystkich i wchodzi na stację z mordą, że przecież 50 osób może być w środku, bo tak w telewizji mówili.

Także tak…

Lekcja 3. Szacunek do jedzenia

Nie wiem czy macie tak samo, ale ja nie popłynąłem z prądem i nie robiłem zapasów na czasy wojny. Kupuję na bieżąco to, czego potrzebuję. Unikam w tym czasie marketów.

Zaczynam tak komponować potrawy, żeby używać tego, co mam w lodówce i niczego nie marnować. Do tej pory nie zwracałem niestety aż tak mocno na to uwagi, no bo wszystko można było kupić.

To dla mnie bardzo cenna lekcja, która na pewno zostanie we mnie na dłużej.

Lekcja 4. Czyli twoi znajomi kłamią

Żona przyleciała z newsem, że jej znajoma, której wujek pracuje… no i że Warszawę od poniedziałku blokują, wojsko na granicach Warszawy…

Legendy miejskie powracają- pomyślałem. No i się zaczęło. Wujek w CBA, CBŚ, Ministerstwie, mój znajomy lekarz z Wuhan… 

Te historie mają wspólny mianownik – “mój”. Czyli ktoś stara ci się wmówić, że to prawda, że to nie fake news, no bo przecież pisze ci o tym znajomy, pisze o swoim wujku, nie o wujku wujka 😉 tylko o “swoim” wujku 😉

Nagle okazuje się, że jesteśmy jedną wielką rodziną i każdy z nas ma tego samego wujka. 

Kochani, nie dajmy się zwariować.

Lekcja 5. Łykamy jak pelikany

No i na koniec lekcja, którą obrazuje pytanie mojego znajomego – “dlaczego ludzie wybierają tych idiotów żeby nami rządzili?”

Jak to dlaczego? Wystarczy rozejrzeć się dookoła, no i co widzimy?

Wirus rozprzestrzenia się drogą kropelkową, z człowieka na człowieka, no więc co robi Polak?

Leci do marketu na zakupy, stoi w kolejce po 10 osób do jednej kasy, Świetny pomysł 😉

Nie do marketu? No to do kościoła. Co, że wirus najbardziej atakuje ludzi starszych, a ich najwięcej w kościele. 

Ludzie są oburzeni, że zamknęli szkoły, restauracje, kina. No bo co oni mają teraz zrobić? 

Trudne czasy nastały

Śledziłem ostatnio mocno Facebooka, tak pod kątem psychologii manipulacji. Obserwowałem co tam się dzieje i jak szybko się roznosi.

Fake news

Pierwsza faza, można ją nazwać – nie będzie niczego. Czyli rzuciliśmy się na sklepy i wykupowaliśmy wszystko, bez żadnego składu i ładu. Bo jak wytłumaczyć kogoś, kto kupuje 5 paczek po 10 rolek papieru toaletowego?

Druga faza – śmieszkowanie. Czyli potrzeba odreagowania tego zamieszania. Pojawiają się wpisy w stylu – zamienię rolkę papieru na tuńczyka w puszce.

Trzecia faza – co ja z tym zrobię? Kiedy już opadną emocje to okaże się, że ta żywność to już straciła datę przydatności i trzeba będzie ją wyrzucić. 

Od początku tej całej historii z koronawirusem zastanawiałem się nad jednym – w którą stronę pójdziemy? Izrael, Chiny czy Włochy. 

No i chociaż jestem zwolennikiem tego, że ważna jest wolność człowieka, to w tym momencie zabrakło mi trochę tego co wydarzyło się w Chinach lub delikatniej w Izraelu.

Tam potraktowano problem poważnie. Zamknęło się tak szybko jak się dało to co powinno się zamknąć i dzięki temu udało się uchronić przed ogromną tragedią.

Włosi to olali i my niestety mam wrażenie, że poszliśmy tą samą drogą. Nie wiem jak to się wszystko rozwinie, ale niestety pokazaliśmy po raz kolejny jako naród, że my wiemy lepiej.

Co nam będa mówić eksperci, co nam będą inni gadać co ja mam robić. Dlatego niektórzy powinni w takich sytuacjach być zamknięci w klatce, albo przypięci łańcuchem, dla dobra swojego i innych.

No i moje podsumowanie na sam koniec. Nie dajmy się zwariować. Pokażmy, że potrafimy się zachowywać rozsądnie w sytuacjach, które tego wymagają.

Tagi
Pokaż więcej

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close
Close