W domu

Miłość, rodzina czyli kiedy trzeba przystopować?

Najważniejsze wydarzenia
  • Knowledge is power
  • The Future Of Possible
  • Hibs and Ross County fans on final
  • Tip of the day: That man again
  • Hibs and Ross County fans on final
  • Spieth in danger of missing cut

Zastanawialiście się kiedyś, panowie nad tym – ile czasu powinniśmy poświęcać dzieciom i żonie?

Wiadomo, że odpowiedź jest prosta – jak najwięcej. Tylko tak naprawdę ile to jest najwięcej, żeby żyć w komforcie fizycznym i psychicznym?

Wiadomo, że mężczyzna nie samymi dziećmi żyje. Mamy swoje hobby większe lub mniejsze.

Sporty, zajawki, które często musimy porzucać, jeżeli chcemy mieć szczęśliwą rodzinę, tylko czy wtedy my sami będziemy szczęśliwi?

Czy po pierwszym okresie fascynacji, bo urodziło nam się dziecko, nie przyjdzie moment załamania?

Opowiem wam pewną historię na moim przykładzie. Od zawsze pracowałem dosyć nietypowo, może poza początkiem mojej kariery zawodowej.

Była to raczej praca zmianowa. Często w nocy i chociaż lekarze mówili, że to dla zdrowia niezbyt dobre, a mojego (cukrzyca) szczególnie, to od wielu lat pracowałem w tym samym trybie i jakoś się do niego przyzwyczaiłem.

Witaj synku

Doceniłem to wbrew pozorom najbardziej wtedy, kiedy na świat przyszedł najpierw Stasiek, a później Kuba.

Przyjąłem z radością rolę kury domowej, a raczej w tym wypadku koguta. Gotowałem, sprzątałem i zajmowałem się chłopakami, kiedy nie byli akurat w przedszkolu.

Mega się zżyliśmy i to był naprawdę wspaniale przeżyty okres w moim życiu.

Pewnego dnia jednak wpadłem na pomysł, do którego przekonałem żonę, chociaż ona nie była zbyt pewna tego, czy to dobry wybór.

Znała mój tryb życia od lat i pewnie przypuszczała, że ja sobie w normalnej pracy nie poradzę. Chciałem to sprawdzić.

Stasiek i Kuba w Dinopark Krasiejów
Stasiek i Kuba w Dinopark Krasiejów

Znalazłem zatem normalną pracę w portalu dla ojców – Dadhero. Praca bardzo ciekawa – dziennikarz. Dużo pisania – artykuły, wywiady.

To co zawsze lubiłem robić. Praca 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, czyli nic wyjątkowego, jeżeli chodzi o czas trwania. 

Taka sama robota, jak mają Wojtek, Tomek, Krzysiek i miliony innych ojców. No i powiem szczerze, że wam nie zazdroszczę.

Pomijam już stanie samochodem w korkach, wstawanie o 5:30 (do tej pory wstawałem o 6:30). Jest coś co okazało się, że zabolało najbardziej, a mianowicie kontakt z dziećmi.

Jak było chwilę przed podjęciem ciężkiej, ale słusznej decyzji?

Wstaję o 5:30, szykuję chłopaków do przedszkola, robię żonie wyprawkę do pracy. Zawożę chłopaków do przedszkola na 7:30 i jadę do pracy. Z pracy wychodzę o 17:00, w domu jestem po 18.

Okazuje się, że to moment kiedy Stasiek ma jakieś zajęcia – piłka, angielski, tenis, pływanie (wiem, nie musieliśmy go zapisywać, ale on chce, a my na szczęście mamy taką możliwość, że możemy sobie na to pozwolić). 

Kuba najczęściej jeździ więc ze Stasiem i z mamą na zajęcia i wracają 19, 19:30. Oni są zmęczeni, ja jestem zmęczony, więc pobawimy się godzinę i idziemy spać.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czujesz, że oni czekają na ciebie cały dzień, że mają dziesiątki pytań, które chcą zadać właśnie tobie. To cholernie boli. 

Pewnie jakbym pracował tak od zawsze, to byśmy byli do tego przyzwyczajeni, a tak przyzwyczaili się, że wychodzili z przedszkola o 12 lub 14:30 i mieli tatę do dyspozycji.

Teraz tego nie mają. Widzę, że to nie jest zbyt komfortowe dla nich, a po sobie czuję, że i dla mnie nie. To cholernie wielka zmiana. 

Dlatego po niecałym miesiącu musiałem podjąć męską decyzję i zrezygnować z nowej pracy. Z jednej strony żal, bo to bardzo fajna praca, atrakcyjna finansowo.

Z drugiej strony uznałem jednak, że większą wagę ma dla mnie akurat ten moment rozwoju moich dzieci, no bo jeden ma 5 lat, a drugi 3 i dopiero co zaczął chodzić do przedszkola, a to ciężki moment w życiu. 

Skoro ważniejszy dla mnie jest rozwój dzieci, to wiedziałem, że muszę chwilowo porzucić marzenia i zostać przy chłopakach. Oni tego potrzebują, ja także. To też wyniosłem właśnie z tej pracy.

Zajmowałem się między innymi przeprowadzaniem wywiadów z fajnymi ojcami, takimi jak np. Hubert Migaczew, Andrzej Kruczkowski “Wodzu”, Adam Malita czy Przemysław Świercz.

Te wszystkie rozmowy pozwoliły mi zrozumieć ojcostwo na nowo. Docenić to, że mogę być przy moich dzieciach praktycznie non stop, bo kiedy pracuję w nocy to smyki śpią. W dzień jestem do ich dyspozycji. 

Bądź przy nich…

Jeżeli więc masz taką możliwość, bo pozwala ci na to twoja praca, to bądź ze swoimi dziećmi jak najczęściej.

To ważne szczególnie w tym pierwszym okresie życia. Kiedy dorastają, mają setki pytań, budujecie więzi rodzinne. To moment, którego nie nadrobisz, ani kupując im teraz zabawki, ani znajdując dla nich czas za lat 10. Tego się po prostu już nie nadrobi.

To była naprawdę bardzo słuszna decyzja. Rodzina, dzieci, miłość, komfort to najważniejsze sprawy w życiu człowieka. 

Pamiętam jeszcze taki jeden, ważny moment w moim życiu. Stasiek powiedział do mnie coś, co mi uświadomiło, jak ważną osobą dla niego jestem. Ty też tak masz ze swoimi dziećmi. Uwierz mi. 

Kilka miesięcy temu wziąłem się znowu za siebie. Był mega power, wszystko wychodziło jak trzeba. Rodzinnie wszystko poukładane, dieta doskonale, cukry w normie, sport fantastycznie. Jednym słowem życie w pełni.

No i tutaj jest ten moment kiedy należy sobie powiedzieć stop. Zatrzymać się na chwilę i rozejrzeć dookoła. Jedno zdanie mi to uświadomiło. Jakie?

Takie, które ma moc przenoszenia gór. Padło ono z ust 5 – latka, co cieszy jeszcze bardziej.

Biegam, to biegam, nikomu tym mocno nie szkodzę, bo biegam raczej rano. Dzieci w przedszkolu.

Rękawice bokserskie leżące na betonie
Jesteś zwycięzcą! 😉

Boks to jednak treningi późnym wieczorem, zaczynamy w Uniq o 21, czyli w momencie, kiedy chłopaki zbierają się do spania. Mam jednak pozwolenie od rodziny na treningi dwa razy w tygodniu.

Złapałem bakcyla sportu, wchłaniałem go, jarałem się tym i chciałem iść dalej. Myślę sobie – może Krav Maga, może brazylijskie Jiu Jitsu.

Wtedy musisz przystopować!

Chciałem jeszcze czegoś więcej. Wpadłem na taki pomysł – poniedziałek, środa to treningi bokserskie, no to może wtorek i czwartek krav maga?

„Tato, idziesz dzisiaj na boks? Nie będę mógł się do Ciebie przytulić i nie poczytasz mi przed snem?”

Łzy same płyną w takim momencie do oczu i mówię sobie – „Chłopie, ten misiek potrzebuje twojego ramienia przed snem i tego, żebyś mu poczytał, nie spieprz tego”

Dlatego pomyślałem, że na kolejne sztuki walki, kolejne aktywności przyjdzie czas, na spokojnie. Znajdę sobie takie, na które będę mógł chodzić kiedy chłopcy będą w przedszkolu.

Nie chcę tracić tych fajnych chwil, kiedy przed snem sobie czytamy bajki, rozmawiamy i zasypiamy przytuleni wszyscy do siebie.

To jest miłość, która zmienia życie i nie można o tym zapominać. To są chwile, które dzisiaj są, a jutro ich nie ma i nie da się ich odrobić.

Za parę lat powie mi – „goń się, sam sobie poczytam”, „to na razie, idę spać do siebie”…

Dlatego trzeba korzystać z tych chwil tu i teraz. Nie zapominajcie o tym.

Tagi
Pokaż więcej

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close
Close