Ojcem być

Tato… a po co….? Czyli złoty czas rodzica ;-)

Najważniejsze wydarzenia

  • Knowledge is power
  • The Future Of Possible
  • Hibs and Ross County fans on final
  • Tip of the day: That man again
  • Hibs and Ross County fans on final
  • Spieth in danger of missing cut
Dzieci pytają czyli…Stasiek od jakiegoś czasu jest na etapie – „Tato, a po co?” czyli musi wiedzieć wszystko o wszystkim i z każdego punktu widzenia.
Chociaż czasami człowieka już szlag trafia że po raz setny odpowiada na pytanie:
„Tato, a po co jest lodówka…”, „bo musimy w niej przechowywać jedzonko”, „a po co musimy przechowywać…”, „dlatego, żeby się nie zepsuła….”, „a po co się psuje…”
…i tak od rana do wieczora, od pierwszej żyłki nerwowej na czole, aż do wylewu 😉
Nie pisałbym o tym wszystkim, gdyby nie jedno pytanie z cyklu „a po co”.
Wczoraj wieczorem Stasio wrócił do domu od Babci i zobaczył jak Tata gotuje ośmiornicę na sałatkę z grillowaną ośmiornicą.
No więc zapytał co robię.
Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, więc z ciekawością zaglądał do garnka i mówi: „Czy ona jest prawdziwa?”, no więc mówię, że tak, ale ona już nie żyje.
No i się zaczęło – „a po co nie żyje….” po krótkich manewrach powiedziałem w końcu – „Bo ludzie jedzą zwierzęta”, „a po co jedzą zwierzęta…”. Po 15 minutach Stasio stwierdził, że on nie lubi ludzi i on nie będzie jadł mięsa.
Prawie mi się mój mały książę rozpłakał, a ja zaczynam się zastanawiać do którego momentu naszym dzieciom powinniśmy mówić prawdę.
Czy jest jakiś punkt, czerwona linia, której nie powinniśmy za wcześnie przekroczyć?
Z jednej strony chciałbym być fer, być uczciwy wobec syna od samego początku, mówić mu prawdę, żeby budować między nami więzy oparte na przyjaźni.
Nie chcę mu opowiadać bajek. Niech od małego uczy się uczciwości.
Z drugiej strony myślę, że może jest za mały na pewne rzeczy.
No i jak zawsze mamy dwie strony medalu, dwie uliczki i odwieczny dylemat – co wybrać.
Wolę jednak mówić mu prawdę prosto w oczy.
Wolę wychowywać go w atmosferze miłości, przyjaźni i uczciwości. Nie chcę, żeby skończył jak mój kolega, kiedy byliśmy małolatami.
Pamiętam do dzisiaj. Lata 80. Podstawówka.
Mój kolega, którego tata był mocno osadzony w komunistycznych realiach na lekcji Biologii oznajmił Pani, że „Szynka to nie mięso, bo szynka jest ze świni, a świnia to zwierzę, a nie mięso”.
Później jeszcze błysnął tym, że karp to nie ryba, a penis to nie to samo co prącie.
Nie chce żeby mój syn, czy to Kuba czy Stasio stali się kiedyś klasowymi „prymusami”, wolę, żeby wiedzieli co w trawie piszczy.
Wolę żeby byli świadomi, że Świat nie jest czarno-biały, że ma wiele kolorów, że są na nim ludzie w porządku i ci w porządku nie do końca.
Mówić mu prawdę? Tak. Żeby kiedyś także on mówił mi samą prawdę, nawet najbrutalniejszą.
Chciałbym, żeby w wieku „nastu” lat nie bał mi się powiedzieć, że idzie na balety ze znajomymi, że zapalił jointa, że zawalił szkołę, niż żeby mi kłamał.
Chcę mieć pełne zaufanie do niego. Chcę z moimi synami zbudować mega dobre relacje, żeby mówili, że mają równego staruszka, że jest dla nich jak kolega, jak przyjaciel.
Staram się i mam nadzieję, że mi to wyjdzie.
Nie chcę żyć w okresie dorastania w niepewności – czy jest wobec mnie fer, czy nie ściemnia.
Jak będzie? Czas pokaże, ale staram się od małego wpajać mu wszystko to co dobre, właściwe, to czego uczył mnie mój Ojciec. Wszystko to, co spowodowało, że chyba jestem dobrym Ojcem 😉
No dobrze kochani, a Wy jak się na to zapatrujecie? Jak jest z Waszymi dzieciakami? Jak sobie radzicie w trudnych i kryzysowych momentach?
Tagi
Pokaż więcej

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close